2009-09-24 21:46:37 >> Uniwersytet, ale nie ten
2 lata ... tak to naprawdę dużo. I tak niezauważalnie umknęło. Gdzie jestem? W Krakowie, w łóżku jak zwykle... tylko w łóżku piszę. Czy dwa lata nie spałam? Spałam zbyt wiele. Dlaczego w Krakowie? Tak... to pytanie dosyć nie na czasie. Może po protu tak wyszło. Nie dostałam się na wymarzony UJ. Nie narzekam. Jestem na drugim roku Uniwersytetu Pedagogicznego i co piękne, byłam częścią jego stawania się uniwersytetem. Filologia polska. Wiem. Nic dziwnego, choć kolejne marzenie w pewnym sensie poszło w błoto. W pewnym sensie, bo i tak wciąż, w środku, powtarzam sobie, że któregoś dnia będę dziennikarką.
Dlaczego piszę? i Dlaczego tu? Bo dawno tego nie robiłam. Umknęła mi wena... gdzieś tam daleko. Nie wiem czy wliczyć w to też moją prywatną peronalną wenę... ona odeszła dawno, choć i tak jej zawdzięczam wygrane "Pawie pióro", mojego pięnego czerwono czarnego laptopa i 4 miejsce w konkursie "Dekalog 89 +" ... Czymkolwiek to wszystko jest. Może za parę lat wciąż wyskoczy jakieś ładne okienko na Google które mi przypomni czym to właściwie było.
Nie mam zamiaru strezczać tu dwóch lat życia. To praktycznie niemożliwe. Mogę powiedzieć gdzie jestem teraz... i może zacząć od nowa?
Jestem sama... bawię się, dużo piję, trochę palę... Nie odczuwam absolutnie żadnej potrzeby wiązania się z kimś uczuciowo. To źle? Pewnie tak... choć o wiele wygodniej. Czasem wydaje mi sie, że to dlatego nie potrafię pisać. Bo jestem zbyt szczęśliwa, przez samo nie myślenie o nieszczęściu. Im mniej myślę, tym więcej się śmieję... im więcej się śmieję tym mniej piszę. Wybór zasadniczo prosty. Nie każdy potrafi od tak, jak ja, przestać myśleć i iść do przodu. Niektórzy by chcieli. Ale nikt nie ma w tym dylematu zatracania swojego domniemanego talentu. Dziś mam gorszy dzień... No właśnie. Małej dziewczynce zebrało się na myślenie i kilka łez nad filmem "Zapach kobiety". Może dlatego piszę? heh :) nawet to mnie bawi... ironiczny uśmiech do głupich słów i naiwnie spędzonego czasu ...
Dlaczego jestem sama... to też jest dobre pytanie. i Myślę że nie chodzi o samo to, że nie odczuwam potrzeby czucia. Ktoś mi zabrał tę potrzebę... potem oddał i znów zabrał... szybko idzie się w tym pogubić. Ostatnio znów zabrał, ale na tyle wcześnie, że nie zdążyłam zmienić opcji na "czuć". Stanęłam więc w miejcu. Zabawne że wciąż od 2 lat chodzi o jedną oobę :) ale teraz to na pewno skończone. W końcu piszę i chociaż tylko tu... to chyba jemu kiedyś też podziękuję że znowu odszedł.
Co dalej? Za tydzień znów wprowadzam się do akademika. Tym razem nazywać się będzie Akropol. Znów z moją kochaną Marysią w jednym pokoju... znów życie pełne nowych ludzi, imprez, może przygód... pewnie picia. Do tego dojdzie tylko praca w Drukarni. Tak... Medycka dziewczyna pracuje w barze :P stąd już prosta droga by zostać dziennikarką... lub nikim.
Wiem... histeryzuję. Choć tak naprawdę w co 2 moim słowie nie ma nic poza ironią. Niewyczuwalna prawda? :) Chyba wystarczy...
To tak jak wciąganie powietrza z chmury przez słomkę
Czy one są łatwopalne? Mogłyby być... brudnym powietrzem
jest szansa się zatruć.
I wcale nie chodzi o to, by umrzeć. Ani nawet o to, by oddychać
Po prostu raz wciągnąć ciepło z ciała, które ulatuje, a ma szansę
choć w małej cząstce zostać w moich płucach
Nie walczę o chmurę. Po co walczyć o coś ulotnego
O coś, czego tak naprawdę nie da się nawet zbliżyć do siebie
a co dopiero pocałować odległością różowej słomki
Wcale nie walczę, bo po co, kiedy tak łatwo jest się poddać.
skomentuj (4)
2007-08-23 02:22:23 >> Coś dla ...
Jeszcze kilka wyraźnych wspomnień. Muszę to gdzieś umieścic. Pamiętnik zniknął, a i to co jeszcze pamiętam zniknie... Chyba, że zapiszę.
Łóżko się połamało. Dlaczego? Bo przyjaźń. Racja. Tak dobrze. Tak nawet i lepiej. Lustro naprzeciwko też nic nie pamięta. Lubię Cię.
Kule znów minęły. Jak było? Inaczej. Brak Natysi. Odmienione postacie Bartka i Mariusza. Z nimi codzienne melanże u Pani Zosi kończone nad małym brodzikiem dla dzieci przy czerwonych, albo brzoskwiniowym. Michał, dla którego w gruncie rzeczy jest ta notka. Kilka nowych twarzy. Kilka awantur, nieporozumień, łez ... Ogólnie było dobrze. Jak zawsze tam. W cieniu tych drzew, na tym pomoście, przy tych spadających gwiazdach, przy zbyt jasnym, pomarańczowym księżycu, z braku kocyka, z chłodu, gdzie "Wszystko jest na sprzedaż" a "gości tłum znów coś fałszywie odśpiewa". Koniec. Za dobre wspomnienia.
A teraz? Część mnie pojechała do Kołobrzegu, część niedawno wróciła z pracy, inna część nie wiem co robi. Nie odpisuje. Dziś... w sumie wczoraj, były 18 urodziny Martynki... Na pamiątkę... wszystkiego najlepszego kochanie;*
Za chwilę szkoła, Matura, problemy, Zapomniałabym...;] dwa dni i będę pełnoletnia. Bez sensu :-/ Kończę ... trzeba iść spać.

I wciąż nie chcę Twojej podrapanej ściany na przezroczysto
Wciąż nie potrzebuję oddechu Twoich lodowatych dłoni moją podrobioną perfumą
Nie chcę Twojej niewyraźnej twarzy bardziej zamazanej sztucznym ołówkiem na monitorze
Ani nawet szklanej fałszywej przyjaźni pogryzionej przez brudnego baranka
Wciąż nie chcę oddawać spojrzenia Twoim martwym oczom kiedy jesteś za blisko
Nie chcę Twojego okropnego śmiechu!
Twoich wielkich przeszywających źrenic!
Twoich za silnych ramion!
Twoich zbyt boskich ust!
A jednak patrz!
śmiej się!
przytulaj!
obejmuj!
dotykaj!
całuj!
kochaj
mnie...
Albo Nie. Po prostu Znikaj!
skomentuj (8)
2007-07-18 11:15:09 >> Nigdy więcej związanego łóżka...
Dawno. A znów tak wiele się zmieniło. Ostatni raz jak pisałam miałam w sobie coś z dobra... a teraz? pusta, próżna, bez uczuć, bez umiejętności kochania, z upitym umysłem, pomalowanymi oczami, złamanym paznokciem, śladami taśmy na rękach i nogach, śladami smyczy z jakiegoś piwa na nadgarstkach, ze wspomnieniem związanego łóżka, piwnych oczu, sporą dawką alkoholu w każdym miejscu, w którym się znajdę, z przeciwnymi blisko... To nie ja. A może po prostu nowa ja?
Nie wiem nawet od czego zacząć. Bardzo dużo się wydarzyło... Tak wiele nowych twarzy w mojej krótkiej pamięci, tak wiele nieżałowanych błędów na koncie... i co, że ludzie tępią? i co, że za plecami mówią mi jaka jestem myśląc, że nie słyszę. Nawet tym przestałam się przejmować. Spełniłam jeden ze składanych sobie wymogów... ;) przynajmniej tyle.
Są wakacje, zrobiło się ciepło, wczoraj spaliłam się na żwirowni, zostałam popisana niebieskimi długopisami, związana taśmą, nagrana na komórkę... śmieszne ;D Nogi mam posiniaczone z wcześniejszego prowizorycznego "wspinania" się na forcie w Bolestraszycach... zapomniałam, że o zakłądach wikliniarskich też nie pisałam... a wydaje się, że to było tak dawno temu... był wyklinowy motyl i wiklinowa róża... , i grzechotka... , i Artur , i materac na podłodze, arboretrum, roślinki, stawy... multum osiemnastek, multum imprez... ktoś w dredach, ktoś bez, ktoś przyszłościowy, ktoś niebardzo i zero możliwości kochania. Przepraszam za wszystko tych, którym we mnie coś ciągle przeszkadza... kiedyś znów się zmienię... narazie zbyt mało odwagi i zbyt mała motywacja do dobra.
Pozdro!
„JEDNO Z NAJCENNIEJSZYCH DÓBR LUDZKOŚCI”
Do okna nigdy nie podchodził, by czasem,
całkowicie przez przypadek, nie zobaczyć uśmiechów
dusz trzymających się za ręce.
- Czego się boisz? – Ich szczęścia. – Skąd wiesz, że są
szczęśliwi? – Bo mają ten sam kolor oczu, ten sam kształt
nosa, tę samą gęstość krwi. – Ale ty też to masz! – Tak, ale
nikt inny na świecie nie ma tego takiego samego jak ja.
Nie miał ani albumu z czarno – białymi zdjęciami, na których dwie pary
brązowych oczu patrzą na siebie z czymś w rodzaju miłości,
ani nic w stylu dzieciństwa, nagranego na kasety magnetofonowe
przez pana z czarno – siwymi wąsami.
- Za rodzinę dam milion wszystkiego! – Tak mało? – Nigdy jej nie miałem.
Nie wiem ile jest warta. – Mojej nie oddałabym nawet za dziesięć tego milionów.
Jest najcenniejsza. Jest bezcenna, jak serca bicie krwisto - czerwoną packą na muchy.
Nie ma powołania do retrospekcji. Nie dla niego wspomnienie walki
z dzikim barszczem patykami zmoczonymi przez płaczącą wierzbę.
- Jak to jest mieć rodzinę? – Ot tak zwyczajnie. – Zwyczajnie? Po prostu zwyczajnie?!
I o to walczę? – Tristanie o co walczysz? – Ja? O nieśmiertelność mojej
jeszcze nie posklejanej rodziny i aby nigdy nie zabrakło aparatu fotograficznego,
aby była oparciem, czymś co chroni, co daje siłę. – Czujesz? – Uczucia chowam do kieszeni!
Niech odpoczną, bo już za długo pracowały. – Ale tam coś się pali!
Jak niesamowicie móc bez strachu patrzeć przez brudne okno, mieć rodzinę
z tej samej półki, z tym samym kodem kreskowym.
Jak cudownie móc przewracać kartki starego albumu z grubą, szarą okładką,
trzymać w szufladzie zakurzone kasety magnetofonowe z wyszeptanymi
wierszykami o żuczkach i papużkach. Ja. Nie Feniks. Jestem dumna, że nie z popiołów, a z nich.
Bez skrzydeł, ze świadomością, z możliwością powrotu.
Mimo, że tylko raz, to przynajmniej niebanalnie, boleśnie, z tymi samymi brązowymi oczami.
skomentuj (12)
2007-02-12 13:35:37 >> Wspomnień pełna...
Znów te dreszcze samotności. Znów nie wiem gdzie powinnam postawić dłoń by nikogo nie ranić po raz kolejny. I po ten sam kolejny raz nie wiem jak od nowa żyć. Siedem słów od dwóch dni... Ani jednego więcej. To prawie dobrze. Prawie bo robi granatową dziurę w mojej "nibyduszy". Brakuje mi powietrza, które dawały mi jego słowa... Oddychanie nimi naprawdę było czymś nie do zastąpienia... dziś coś musi je zastępować... a do teraz nie wiem co to robi.
Kolejna dawka wspomnień przekreślona takim czasno ołówkowym krzyżykiem. To było naprawdę coś... tylko uczucie tej nieprzydatności kłuło jak dzisiejszy brak powietrza.
To była studniówka... dużo stołów, dużo cieni, dużo dziur w kabaretkach i kilka większych uczynionych obsasem przeciwnej nogi, dużo czasu, niewiele łez, ciekawe jak bardzo teraz żałuje, że wziął mnie tam ze sobą... Nie wiem i najprawdopodobniej już mi o tym nie powie. Dziękuję: za moc siniaków, za okazję do ubrania ukochanej różowej sukienki, za tych prawie kilka kieliszków całkiem niezłej nie wiem jakiej narodowości vódki..., za taniec w rytmie spadającej z włosów opaski, za kilka odcisków, troche krzyku, za słowa "dlaczego jesteś zła... bo co, bo nie chcę z tobą tańczyć?!", za zrobienie Ci jakiejś ściśle dla matematyka określonej liczby zdjęć, za niewypowiedziane marzenia, za dół sukienki ponad poziomem bioder, za trzęsące się dwa ciała bardzo bliskie wtedy dla siebie, za przyciemnione światło, za ostatni pocałunek... za wszystko... to tak, jakby jedno słowo powiedziane na koniec. DZIĘKUJĘ! i nie mam zamiaru zmieniać zdania...:(

To była noc z 3/4 stycznia... dziś ponad tydzień po tym... i wszystko odwrotnie. Już nie mogę oddychać, bo nikt nie chucha ukraińską gumą orbit w moja twarz... została tylko ta polska... dużo warta, ale nie pozwalająca przysunąć się bliżej.
Dlaczego jest tak, że po śmierci miłości, szukamy jej identycznego obrazu w nowej, wcale nie winnej niczemu osobie... i dlaczego ona musi przez to cierpieć? Chciałabym dać spokój wszystkim... ale oni nie chcą żebym... Nie rozumieją, że jedyne co mogę dla nich zrobić, to ich zniszczyć albo coś w tym stylu... dlaczego mówię ich? im? Chodzi o jedną osobę... nieważne... a może i ważne. "Przepraszam, że jestem"..."Nie przepraszaj mnie za to więcej!" ..."ale to wszystko co mogę zrobić"
Właśnie zniszczyłam motyla z przedostatniego palca u lewej dłoni...
***
Ostatnio dużo się śmiałam. Dziwne prawda? Dlaczego? Bo lodowisko... bo Diana... Bo Artuś... Bo ferie... bo kocert East Clubbers, Bo "Efekt motyla II" , "Ostatni taniec", bo nauka o dzieciach, "Lody na patyku"... nieudany jive, a każdego kolejnego wieczora ten uśmiech znikał :-/ mam dosyć:(
skomentuj (12)
2007-01-02 12:05:08 >> ...
...tam było dobrze
tu Adaś zerwał ze mną
teraz tylko płacz i tu i tam ... ;(
Już nie chce mi się żyć... nie mam dla kogo... nie mam po co... ;( nie mam nikogo;(
To co odeszło to najpiękniejsze fragmenty mojego życia... za nie mogę Ci tylko podziękować kochanie...

skomentuj (22)
2006-12-24 15:19:09 >> Dla Całego Świata Tylko Człowiekiem...

Nic nie trwa w nas wiecznie. Potępiamy czas, a sami jesteśmy jak on - upływamy , a nawet trzymamy się z nim za ręce. To niesprawiedliwe bić słowami kogoś, kto daje nam te wszystkie chwile i pozwala w nich trwać. Mój czas to bieg przed siebie... rozpędzona mijam tak wiele powietrza ... rozpędzona zapominam i odejmowany jest mi mój czas na życie. Jego brak powoli mnie niszczy... Boję się o swoje zdrowie... coś jest ze mną nie tak. Dlaczego tak dużo śpię? dlaczego ciągle nie mam siły.. jestem zmarnowana i wytracona? Brakuje mi mnie, bo to już nie to samo co kiedyś. Bolą mnie oczy.... a jestem tu może 15 minut? :( Literki się rozmazują i coś jest źle... coraz gorzej widzę... słabo słyszę... mało jem, dużo piję. Najważniejsze że jeszcze potrafię pisać.
Mój świat się pogubił. Mój czas to nauka i myślenie. Sama nie wiem o czym to całe myślenie, ale nie daje mi spokoju. Nie dostałam się do drugiego etapu olimpiady... ale to dobrze. Taki nawał nauki, kolejne zarywane noce, jeszcze mniej czasu na życie... jeszcze bardziej bolące oczy... nie to już nie dla mnie. Cieszę się, że przynajmniej ta jedna rzecz mnie omineła. Teraz zostaje mi walka... o bycie własnym marzeniem.
Powiedziała "znakomicie", a ja poczułam w serduszku taką radość jak nigdy. Nie cieszyłam się tak z gimnazjalnych szóstek z języka polskiego, bo w pewnej chwili stały się one rutyną, ale od niej nigdy nie spodziewałam się usłyszeć czegoś takiego. Napisałam recenzję tomiku poezji: "Supliki" Urszuli Kozioł. Nie wiem po co... chyba na jakiś konkurs. Pisanie tego było przyjemnością... mogłam troche popoetyzować, wreszcze pisać jak chciałam, a nie jak mi narzucono. Teraz jestem z siebie dumna :"Twoja praca była zdecydowanie najepsza" przynajmniej w drugim LO ;]... wreszcie odważyłam się też zapytać... i możliwe, że, jeśli nigdzie nie wyjadę, na wakacjach spędzę trochę czasu z dziennikarzami Życia Podkarpackiego.. pierwszy krok w kierunku UJ- u ;]... moje marzenie.
Reszta świata to tylko mignięcia. Jestem w czymś, ale prawie całkiem sama... Wróciłam do Adasia... nie wiem, czy dobrze zrobiłam. Wszystko okaże się z czasem. Mam nadzieję, że będzie inaczej, lepiej, choć jak narazie niewiele na to wskazuje. Boję cię, a ten strach chyba trochę niszczy mnie we mnie. Mam jednak tę nadzieję... i nie chcę jej tracić... chcę dobra i zawalczę o nie. Jak to miło nie być calkiem samym ... samotnym...
W piątek była w mojej klasie Wigilia klasowa... było fajnie... ale zepsuty aparat, życzenia jednej osobie... pół kieliszka "Finlandii" ... rozsypały we mnie tę chwilę... nieważne
Dzisiaj Wigilia... to taki niby czas spędzony z rodziną... w ciepełku i przy choineczce... będzie ciepełko i choineczka i jakaś rodzina też będzie, ale tym razem tak wiele osób zabraknie. To smutne, że mało śwmiechu obok stołu. Nie będzie małych, wesołych i beztroskich dzieciaczków biagających dookoła stołu i cieszących się ze śpiewającego mikołaja na baterie... w takie dni uświadamiamy sobie jak bardzo czas nas zmienia... jak nas zmienił i jak mało zostało w nas z zeszłorocznego śniegu.
Chciałam życzyć wszystkim Wesołych Świąt, żeby było wam ciepło i przytulnie na drewnianym krzesełku w babcinym lub własnym domu, żebyście weszli w Nowy Rok z nadzieją i by nie zabrakło jej wam z nim... by ten idący rok był lepszy niż ten odchodzący... by było lepiej - jak przystało na człowieka... Kocham was !! :*Choć to mało, to jednak proszę, przyjmijcie... odrzucone kochanie kalecząco boli.
"Niczyje psy" -- fragment mojej recenzji
I jeszcze coś, co mnie szczególnie poruszyło. Czwarty raz przejrzałam stronę osiemnastą i dziewiętnastą. Mam nadzieję, że za kilka minut wyschną. Nieważne. Mam na myśli Traktat o niczyich psach.
Nie znam żadnego niczyjego psa. To następne, czego jeszcze nie zdążyłam nauczyć się od życia. Wydaje mi się zawsze, że wszystkie psy szczekają na mój widok, że chcą mnie odstraszyć od swojej kromki chleba. Dlaczego nigdy nie zauważyłam, że one wcale nie mają żadnej kromki chleba? Że wcale nie szczekają? Że mijają mnie, jakbym była powietrzem? Że nie wierzą we mnie i ignorują mnie? Zastanawiam się, ilu psom podsunęłam do pyszczka nie zjedzoną w szkole bułkę z całkiem niezłym żółtym serem. Kilku?. Dlaczego więcej ich nie widziałam? Może sfora innych zgłodniałych i złych psów trafiła na nie na pustej przestrzeni i pożyczyła na chwilę okruszek tej mojej nieszczęsnej bułki? Samotność jest nie tylko ludzka.
Nie byłam nigdy w bardziej od nas wschodniej Europie, nie widziałam tam psów, które wiedząc o tym, że nie dostaną ani okruszka z chleba rzucanego ptakom, nie podbiegają z wyczekującym merdaniem do nikogo. W pobliżu stacji też nigdy nie zwróciłam uwagi na kundla z pyskiem przy ziemi, wczołgującego się pod wagon w nadziei, że jakiś niemądry podróżny zgubi jadalny kęs czegoś lub upuści choć kroplę nadającą się do zlizania. Rozczarowanie? Rozpacz? Czy to utwór o psach, czy o ludziach?
Niczyje psy wydają się być nieme. Nie warczą, nie skomlą, nie szczekają, nie mruczą, nie ujadają. Czasem może tylko zawyją, ale to też jedynie wtedy, gdy nikt ich nie widzi. Nie boją się człowieka. Po co? Co może im zrobić? Najwyżej nie nakarmić, okrzyczeć, kopnąć, przejechać im łapę rowerem i w ostateczności na ruchomej ulicy potrącić kołami samochodu. Do ludzi czują tylko niechęć i obojętność graniczącą z pogardą. Lepiej nie próbować ich głaskać. Nie zrozumiałyby tego gestu, prędzej wyobraziłyby sobie, jak wyciągniętą dłonią ktoś zadaje im bolesny cios prosto w i tak już bolącą głowę.
Czy ludzie naprawdę są aż tak źli i nieczuli? Nie potrafią współczuć? Kochać? Pomagać? Nie potrafią. Trudno wierzyć w ludzi, którzy nie patrzą pod nogi, a tylko potykają się o bezbarwne i szare życia rozłożone płasko na nierównym chodniku, czasem nawet depcząc je (bo ciężko znaleźć żywego ślimaka). Zastanawiałam się, czemu niczyje psy tak często kuleją. Chyba już wiem, czasem z powodu ich milczenia mylimy je ze ślimakami.
skomentuj (3)
2006-11-01 12:50:02 >> Parę chwil... Jeden Szept I Syrena na kamieniu w różowej sukience
... Jest dobrze. Życie płynie... a jedyne na co narzekam to brak opanowania przed usypianiem. Rozmawiamy. To dużo... a nawet
czasami spotykamy sie... jest dobrze. Myślę że będzie. Niektórzy pytają czy będzie "re"aktywacja. Niestety...
nie mogę powiedzieć, że będzie. Uczuć wciąż jest za mało.
Na półmetku było bardzo fajnie.
W sumie głównie dzięki niemu. Cieszę się, że zabrałam go ze sobą.
Naprawdę się cieszę. Mimo, że chwilami
( tu po wypiciu wina, kiedy minął dobry humor) miałam momenty załamania i głośnego krzyku, to ten wieczór będę bardzo miło wspominać.
Trochę kręciło mi się w głowie. Obracana silnymi ramionami nie mogłam powstrzymać się od upadania. Smutno mi tylko, bo mimo, że to była impreza klasowa, z klasy nie bawiłam sie
prawie z nikim. Porobiły sie grupki, prawie wszyscy bawili sie osobno... to chyba był jeden z powodów dla których
miałam smutną buzię... trudno. Już po wszystkim... minęło... dziękuję za miły wieczór... za dobre wino ze spritem... ;]
za pyszne kanapki z szyneczką... za wirującą wokół ud różową sukienkę
...
za wszystko...:*
Jest jeszcze coś... a raczej ktoś. Kolejna dawka wspomnień we
wtorki i piątki... odwiedza nas na tańcach i przynosi sporą dawkę
uśmiechu i czekolady ;] Raz ...(
znaczy w piątek nie pamiętam który)
zabrał mnie na otrzęsiny do "Saturna". Było miło... był Biały, Agatka,
Jopuś, Asia... i jeszcze kilka osób, ale praktycznie cały czas bawiłam
się z Newtonkiem... i wcale dużo ne piłam! :D Dziękuję Pawełku za tych kilka chwil :* ;]
Teraz znów szara rzeczywistość.
Dziś wspomnienie przemijalności... dzień wszystkich świętych...
ludzie boją się śmiać... przecież to poważne święto... ale dlaczego?
czy im tam na górze jest źle, że ich opłakujemy? nie sądzę... ale
skoro tak ma być, to ja też zapłaczę... może przez chwilę, zapalając granatowe znicze przypomnę sobie,
jak miło grało się z moja prababcią w hokeja jej drewnianą laską i okrągłymi orzechami ...
skomentuj (12)
2006-10-15 12:44:26 >> ...:::NieMaNas:::...
Przysięgam wam, że płynie Czas
Że Płynie czas i zabija rany...
przysięgam wam...
Odeszło coś co trwało tak wiele dni... tak wiele godzin... te dwa lata. Byłam z kimś. Było cudownie... chwilami trochę gorzej, ale to nigdy nie zdołało nas przekreślić. Aż do teraz.
Może powinnam już dawno to napisać. Powiedzieć wprost, że pewna z wielu par się rozsypała... że rozsypała się z mojej winy, z mojej niestałości... z mojego braku nieskończonej miłości. Nie ocham Cię już... powietrze ani drgnie, bo to tylko w mojej głowie te słowa.
Kiedyś marzyłam o kimś, kto będzie mnie kochał. Tylko to było ważne, bo kto wtedy chciał mnie czuć w sobie?Takie dziwne, ani to piękne ani nic,tylko oczy było coś warte. Znalazła się jedna osoba... stała się dla mnie wszystkim, pokochałam, znienawidziłam, zapomniałam, pokochałam i nagle przestałam kochać.
Przepraszam Adasiu, że tak porozkręcałam Twoje serce i ukradłam mu jedną śrubkę. Nie chciałam. Nie moja wina, że tego dnia stałam się kleptomanką i musiałam ją mieć. Teraz Ci ją oddaję... trochę zardzewiałą, już nie będzie pasowała na stare miejsce, ale nie mogę jej zatrzymać. Nie umiem utrzymać w dłoniach jej ciężaru.
Oddaję Ci Twoja miłość z powrotem. Nic więcej nie umiem zrobić dla Ciebie jak tylko zniknać z Twojego życia Wybacz mi.
Wczoraj dałeś mi wszystko co mogłeś. To było piękne... Kwiaty... świece... wino. Nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego. Nie umiem nawet podziękować... Byłeś dla mnie wszystkim... pamiętaj. Jeszcze raz przepraszam za to, co zmieniłam w Twoim życiu. Dotrzymam obietnicy... Ty swojej też musisz.
Od dzisiaj mamy się nie znać. Na szarym korytarzu mijać się jak cienie. Nie patrzeć, nie oddychać. To będzie trudne, ale uda nam się. Wiem to. Czy nam kiedyś coś prócz miłość się nie udało, gdy robiliśmy to razem?
Zrozum dobrze "żegnaj".
skomentuj (16)
2006-09-21 18:38:55 >> ...::: Coś się sypie... kruszy... rozpada ...:::...
Piosenka... napisane kilka słów.. prosty tytuł, zagadka. Zerwana umowa z sercem cudzym. Nikt nie chce wiedzieć. Ja też nie. Nie powinnam o tym pisać, ale w końcu sama muszę w to uwierzyć. Dziwnie boli... to taka mała pustka... Nie umiem jednak żałować. Mimo, że chcę to nie potrafię. Tak Niby jest dobrze. Niby kilka łez. Niby jakiś rozmazany tusz do rzęs na policzkach. Niby "nie martw się, nic się przecież nie stało" takie życie. Nadzieja za to wciąż mnie zabija. No może tylko trochę podtruwa...
Płynie. Tak tylko czasem zastanawiam się jak je dogonić, żeby być z nim na równi. Nie umiem. Ciągle jestem w tyle, ciągle przegrywam i jestem jeszcze dalej wstecz. Ostatnio ciągle tylko szkoła. Zaczęło się, ale wciąż nie mogę wbić się w ten trans. Chcę spać. Nie umiem na niczym się skupić. Ciągle ta jebana Nadzieja! ;( i sen... zbyt dużo czasu na niego tracę.
W ostatni weekend nie było mnie. Młodzieżowy Mięczynarodowy Festiwal Kresowej Pieśni Patriotycznej... Hala sportowa i Zamek Kazimierzowski w Przemyślu to przez te dni był mój domek. Tam Tyniałam... śmiałam się.. opiekowałam Się grupami z Ukrainy ;] było syto... do momentu gdy jedna z "nas" nie zapłakała. Wtedy jeszcze nie wiedziałam.
W poniedziałek dowiedziałam się o śmierci taty innej "z nas". Pogrzeb był następnego dnia. Dawno nie wylałam tylu łez na raz. Barka na trąbce... jej łzy... :( nasze łzy... te wszystkie oczy, ten cały smutek. Wiem, że boli kochanie. Tam jest mu dobrze... uwierz w to. Zrób tytlko to, co mu obiecałaś. Reszta się nie liczy. kochamy cię ! i jesteśmy z Tobą! pamiętaj!! [*]
Teraz wspomnienia. Dostałam zdjęcia z Kul;] kolejna dawka... i piekną perfumę za malowanie paznokci:) dziekuję wszystkim za wspaniały prezent! nie zasłużyłam... :*
"Nadzieja"
Zdradziłam z Tobą Miłość. Jesteś niczym, a ja to zrobiłam.
Nie żałuję. Było cudownie. Nadzieja daje złudne marzenia.
Teraz krążą plotki."Nikt Zdradziła Miłość z Nadzieją".
Kto udowodni?Nikt! Ty i tak nie wierzysz.
Teraz udajesz, że mnie nie znasz.
Może i dobrze robisz. Stoisz za szarym korytarzem. On cię osłania.
Ja nie muszę na Ciebie patrzeć.
Ranisz Nadziejo! Nie widzisz? Zresztą to lepiej.
Prędzej przestanę Cię mieć. Umrzesz we mnie. To na pewno.
Jesteś tylko niczym. Po co więc Ciebie w moim sercu.
Tak naprawdę nigdy nie istniałaś.
Złudna Nadzieja! Zła Nadzieja!
Zawieszona w niebie między 202 a 208
Wpatrzona w ścianę za oknem, zasłuchana w nibynuty,
Odległa, lecz prawdziwa. Nie każ mi wątpić w Twoje dobro.
Obudź mnie! i pozwól patrzeć na Ciebie!
Nie unikać Twojego wzroku...
Uchwycić Twój wzrok...
Pokochać Twój wzrok...

:(:( bo tylko smutek
skomentuj (10)
2006-08-22 17:24:49 >> ...::: Ożanna... Żal życia:::....
Ja... Diana... Ewa... Adam... Rafał... Leszek... Czas--> 5 dni... domek historia i po historii. Było super. Wróciliśmy w sobotę. 5 dni... 5 nocy w jednym łóżku z nim... pierwszy raz obudzić się w ramionkach kogoś, kogo wydaje się że kocham. Było miło...Naprawdę było. Tylko raz bolało, choć nie do końca. Kilka kłótni, graliśmy w siatkówkę, pływaliśmy w ślicznym jeziorku zabarwionym na brązowo żywicą... wodospad na tamie wylewał sie na nasze plecy, dużo siniaków, słońce, piasek wczędzie, nawet w uszkach, chwilowy wynik długiej piaskowej wojny, kapiele w "samotności" pod dużym przysznicem, sen, gril, kiełbaski, tosty, powo, kolacja w restauracji - mintaj, frytki, sałatki, wino, miło bo we czwórkę, sen- prawie... kajaki, wodne rowerki, doły z powody złego odbicia piłki do siatkówki, tenis pierwszy raz, miłość ... w cudzysłowie... bo love to zbyt krótkie i zbyt duże słowo... nadzieja, próba latania, i latanie podparte na biodrach stopami strażaka... rozmowy o życiu i śmierci, a raczej o umieraniu z miłości ... ////
Wcześniej 18stka Dorotki... Było syto... i nadzieja
po powrocie koncert... Kalwi i Remi... wpuścili mnie do singa... to było dziwne... ale w życiu tak dobrze nie bawiłam z nim na baletach... szkoda że pozwolił... znów nadzieja...
Zrywam umowę z moim sercem! Czym była?
Słowem "kocham" na papierze.
Słowem "kocham" nie wartym nic prócz uderzenia młotkiem.
Tak się umawialiśmy: "Ty bijesz ja żyję
przestajesz - ja umieram"
Teraz zastanawiam się ile razy już umarłam.
Raz? dwa? Ostatni raz ... już nie pamiętam kiedy
Prosta kreska na monitorze telefonu
Zdradziłeś i umarłam. Serce utonęło w mojej ślinie.
Trochę wyblakło. Rozpuściło się. Niespełniona miłość.
Może chcesz takie delikatnie rozpuszczone? wyblakłe od mrozu spojrzeń?
Utulone podartą kołderką.
Zerwana umowa, a serce znów stoi z kochania.

Nadzieja...
skomentuj (7)
2006-07-31 12:32:03 >> Kule... :):):)
Wczoraj wróciłam z jednego z najwspanialszych miejsc na świecie. Z Kul. Niektórzy już wiedzą co to jest :-x inni niech wpiszą na google ODKSW Kule :)
Było Cudnie. 3 Raz w tym miejscu i za rok znów chcę tam pojechać. Niewiele osób poznałam. Większość już znałam. Stała ekipa wracająca co roku. Była też moja Natysia... Takie cudne małe dzieciątko, z którym różne rzeczy robiło się w basenie:-x :D nauczyłam się pływać:) no przynajmniej tak trochę:P 4 długości basenu przepłynę:) poznałam praktykantów..., z których czas najbardziej umilał mi Mariuszek na dyskotekach:P lalala "Zaproś mnie do swego domu, nie powiem nic nikomu..." :x ... i trzech chopacków... Krystiana, który przez pierwswzy tydzień był świetnym kumplem, ale po pewnej rozmowie zmienił się:( ... Bartusia:)... o którym można by było pisać dłuuugo:) Wspaniały ludek. Nie można się było przy nim nudzić:D czasem spadał z ławki:-x albo sie rozbierał w nocy i wbiegał do rzeki:-x ale chyba nie było mocy żeby się przy nim smucić... nie Natyś?:)i Mariusz, który czasem potrafił być baardzo szczery, ale jednak żegnając się z nim poleciała mi łezka ... Wpadł też na chwilę Maniek - praktykant z zeszłego roku.... i Michał, z którym pożegnanie "przekreśliło wszystkie miłe sekundy"
Ogólnie było cudownie. W sumie mój dzień był z góry zorganizowany" śniadanko-> rzeka-> basen-> opalanie->obiadek->rzeka->Basen->rzeka->kolacja->Pani Zosia:-x -> kawiarnia->rzeka albo co dwa dni "balety" :D
Było kilka rzeczy o których chciałabym zapomnieć, ale powtórka biegania po natryskach z Natysią się do nich nie zalicza:D
Dziękuję wam suonecka za cudowne dwa tygodnie! MaM nadzieję, że za rok znów się spotkamy... Bo nie wyobrażam sobie Kul bez was! Bartuś! :* Natyś!! :* Michaś:* Krystian:* Mariuszki dwa:P :* i cała reszta, z którą mimo wszystko spędzałam troszkę mniej czasu... kocham was!! do zobaczenia w rzyszłym roku...:* będę tęsknić... już tęsknię!
szkoda, że po powrocie nie było tak, jak to sobie wyobrażałam. Owszem, bardzo ucieszyłam się z zobaczenia mojej niuni... ale Z Nim miałam się wcale nie widzieć. Gdybym nie poszła po ten pierścionek, nawet nie pomyślałby żeby się ze mną zobaczyć:( było mi bardzo źle. Dalej jest, ale postaram się być wyrozumiała. Wolał pojechać na festyn do Siedlisk? dobrze... spróbuję zrozumieć... szkoda tylko, że nawet nie zapytał czy chciałabym pojechać z nim... trudno. Nie będę się narzucać. Mam nadzieję że dobrze się bawiłeś.
ZAwsze chciałam być po lewej stronie dna
Szkoda, że zawsze chodziło za mną
Nie mogłam się zatrzymać i iść z nim równym krokiem
O lewej stronie mogłam marzyć, myśleć, nigy być
Przez życie szłam powoli. Dno nie mogło być zbyt daleko za mną. Powoli...
Nie obiecuję, że pojadę z Tobą. Wolę zostać sama. Nie potrzebuję bycia naklejką!
Nie rozumiem. Ty pewnie też nie.
Nie wiem, bo jakaś śruba się ze mnie odkręciła. Nie wiem która. Widziałam tylko
Jak powoli staczała się do mojego dna.
Chyba jej się tam spodobało. Nie wróciła już.
Też nie chciałam wracać. Było jedno miejsce gdzie chciałam trwać. Czas mi je zabrał. Tak bardzo smutny dzień 29.07.06 roku. tak smutna godzina, bo tylko kilka godzin po tym dniu...
Czwarta nad ranem... przyszedł sen...
sama.

Dziękuję że byliście.... że my byliśmy:*
skomentuj (9)
2006-07-06 12:56:07 >> ... WtwoichOczachWidzęCośCzegoNieMogęPojąć...
Wczoraj był powrót. Znów szara rzeczywistość, choć może nie do końca. W Niemczech było syto. Spotkać tak wielu ludzi, którzy tak jak ty kochają taniec. Te Chinki dosłownie pływały w powietrzu:) Do teraz czuję się wyczerpana. Codzienne wstawanie o 7 lub 8 Śniadanko, warsztaty, występy, sen o czwartej nad ranem... bałam się już, że nie wyrobię, ale żyję... i jestem:)Kolejne wspomnienia do kolekcji. Oczywiście zdarzyło się też kilka nieprzyjemnych rzeczy, ale to jest chyba nieuniknione. Naprawdę... chciałam dobrze... przepraszam, że tak wyszło.
To dziwne poznać od innej strony ludzi, którzych spotykało sie przez wiele miesięcy dwa razy w tygodniu. Niektórzy okazali sie cudni... po innych nie spodziewałabym się, że mogą tacy być... ale już nie roztrząsam tego. Było minęło, ale rany i uprzedzenia zostaną... niestety:(
Najleprzy był nasz kierowca..." zachowujcie się po ludzku jak... jak ludzie" :D:D Szkoda że mieliśmy tak mało czasu dla ciebie... ledwo 3 godziny na zakupy... reszta czasu co do minuty zajęta, ale już nie narzekam... było syto. To wystarczy. Aha... Mati przepraszam za niektóre słowa... czasem jestem zbyt szczera.
Wczoraj po powrocie pojechałam z Adasiem na żwirownię... ślicznie spiekłam sobie plecki:D hehe pieką...:P ale co tam, przynajmniej zmieniły kolor:D było fajnie... śmialiśmy się, zgubiłam gumkę w wodzie... :D taką do włosów :-x :D to przez niego bo mnie ochlapał dupeQ!!:D Później odiwedziłam moją niunię... tęskniłam za nią bardzo... w końcu to całe 10 dni jak nie wiedziałam co się z nią dzieje, ale teraz juz wszystko wiem :-x lovam Cię mała jędzo:D
Potem Pojechałam na rowerQ do Adasia, pooglądaliśmy u niego film "Zakochana Złośnica" i... (tajemnica) :-x :D kocham Cię moje maleństwo. Dziękuję za miłe przywitanie :)
"Tak bardzo brakowało mi Ciebie mój świecie"
skomentuj (6)
2006-06-21 09:52:10 >> OkłamaliMnieZnadziejąŻe....
Dawno Nie pisałam... to już chyba tradycja. Niestety... bywa... brak czasu, może brak motywacji, może brak chęci, a może brak słów lub za mało wydarzeń które przydałoby ubrać się w słowa? Nie wiem. Nieważne.
To pewnie ostatnia notka przed wyjazdem. W poniedziałek 26,06,06 Wyjeżdżam z zespołem do Niemiec. Niby nic ważnego, ale jestem pewna, że brak mnie tu coś zmieni. Ciekawe jak. Czy piszę jakbym była smutna? Jeśli tak to przepraszam. Nie jestem. Raczej zobojętniona na wszystko... na ludzi, na siebie, na świat i ... boję się to powiedzieć... nie powiem.
W niedzielę... Chyba 18go był wystep u pani Tomaszewskiej. Nie umiem powiedzieć, że było dobrze. W mazurze... którego w sumie tańczyłam pierwszy raz, wszystko się pomieszało. Może przeze mnie, może nie... Mam różową sukienkę.
Później była dyskoteka w kolejarzu. Nie było dobrze. Co poradzę? Teraz też nie wiem czy to moja wina czy jego. Pewnie moja. Jak zwykle. Nie możemy się nigdzie dobrze bawić :( To smutne, bo zmusza do pytania:"To po jakiego jesteście razem?" Właśnie... Co z tego, że się mówi, że się kocha, kiedy nie do końca można pogodzić to z tym, co się robi? Bywa...
Może to faktycznie moja wina. Coś się we mnie zmieniło po tym, co przeczytałam w jego archiwum gg. Może źle zrobiłam otwierając to chore okno. Nie wiedziałabym, ale przecież to akurat powinnam wiedzieć. Uderzyło mnie kilka słów. Nie będę o tym pisać. "Własne brudy należy prać we własnym domu" po co ktoś ma wiedzieć... Ważne, że nie rozumiem, że przez to jest źle. Nie moja wina, że nie lubię czuć się poniżona.
Więc za kilka dni wyjeżdżam. Zastanawiam sie ile kosztują odtwarzacze mp3 w Niemczech? Może ktoś wie?
Czy coś jeszcze się wydarzyło? nie mam pojęcia... PRzepraszam. Zresztą co za różnica? Co było już się nie zmieni. Szkoda, że jak kiedyś powiedziałam, jeden błąd potrafi przekreślić wszystko co było przed nim. Nie ma nic... wspomnienia dobre powoli zamieniają się na te skrajnie złe.
Dianka kochanie... nie martw się... będzie dobrze... postaram się być z Tobą...:(:*
postaram...
Wiersz... pusty wiersz... zaczyna się:
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
Kolejny pusty wers...
I co z tego, że chciałeś coś przeczytać?
Wyglądam jakby mnie to obchodziło...
No tak. Zapomniałam, że nie wiesz jak wyglądam
Nieważne... Bywaj

Bye!
skomentuj (9)
2006-05-26 21:02:42 >> Bo KoChAm... bO jEsTeŚ... bO jEsTeM Bo jEsT nAs
Jak napisać to jak jest? wierszem? ładnie? odzielając "enterem" każde sensowne zdanie? a może po prostu, jednym słowem. Jest dobrze! słyszysz? ja słyszę... coś tam w sercu wystukuje ten rytm. Nie znam alfabetu morsea, ale chyba wiem co chciało mi powiedzieć ( tu delikatny uśmiech :) ) Jest rozmowa... literki same się kleją. Dowiaduję się że jest źle, bo nie jest dobrze, bo czegoś brakuje. Nie mi, ja mam wszystko oprócz wewnętrzego zadowolenia ze świata. Chiałabym pomóc, ale jak, kiedy ktoś sam nie jest pewien co mu dolega. Chiałabym pomóc... naprawdę Kasiu:* :(
Ktoś już dziś prosił mnie o pomoc. Też nie umiałam. Zrobienie strony internetowej jest dla mnie zbyt trudne.
Kochałam zbyt mocno... a co zrobić jeśli zbyt mocno się podwoiło? a jeśli rozsadzi mi małe pykające coś w środku? Nie chcę! Czym będę cię kochać? Oczami? oczy to takie szklane "nic" które patrzy, a nie widzi.
Wyjadę... ale wrócę nie martw się. 25.06.2006... kierunek? Pader Born tak się to pisze? Nigdy nie wiem. Wrócę. Chyba że powiem rzece "zostań" to może po drodze zatrzymam się z nią?
Czuję się szczęśliwa. Niestety coś w środku dusi we mnie ten krzyk. Czy szczęście nie pasuje do mnie?
Wczoraj był wieczór. Codziennie jest, ale wczoraj zaczął się później. On,ja znów on ale już beze mnie. Nadal my, razem pełni własnego zapachu. Nie jestem pewna, więc zapytam... bo nie wiem czy... czy mówiłam Ci już dziś, że Cię kocham?

skomentuj (14)
2006-05-09 09:17:13 >> ...:::i kurwa co z tego? :( :::...
wiem wiem wiem... przepraszam. Miałam wczoraj doła. To nie jest to że ja ciągle jestem smutna, ale piszę tylko wtedy! więc przestańcie mi mówić żebym przestała! jak nie chcecie to nie czytajcie:( bywa....
Co z tego, że za mocno pomalowałam się czarną kredką?
Boli Cię to ? Właśnie! Mnie boli. To ja
cierpię na brak zrozumienia z Twojej strony.
Co z tego, że czarna kredka rozmazała
się pod mokrym, gorzkim "coś" na moim policzku?
To ja wyglądam jak brak mydła w prezencie od ciebie.
Co z tego, że palce mam pomazane różowym lakierem?
Obchodzi cię to? No cóż. Sam wiesz.
Znów mi czegoś zabrakło. Tym razem chyba miejsca na paznokciu.
Co z tego, że jestem? Jestem bo jestem.
Jeśli chcesz mogę zrobić "tak" i mnie nie ma.
Teraz przydałoby mi się zaufanie. Masz coś takiego na zbyciu?
I co z tego, że się rozpadam? Tu łezka,
tam łza, tu rzęsa, tam kawałek materiału.
Może...Sróbokręt?Tak on złoży mnie do "jednego"
Co z tego, że nie wyglądam? Może
komuś po prostu zabrakło farby by mnie polepszyć?
Bywa. Teraz przydałaby się gumka do farby, ale która wymaże pomazane kolory?
Zniknąć... dobry pomysł. No dobrze kontury mogą zostać.
Co z tego, że to wszystko zza brundej
szyby latarni? niewyraźne światło,rozmyte "ja"
Tak dobrze!spalona żarówka. Nia mnie mnie. Nareszcie! Ty pewnie też się cieszysz.
A mówiłam Ci już, że Cię kocham? :(
skomentuj (8)
Created by Smeagol-Gollum
dla szablony4u